Echem się niesie
Echem niesie się przygrywka
Bo się znów popiło piwka
Relaksacyjna opowieść
Ile zeszłej nocy wspomnień
Nie do końca zgodnych z sobą
Tulę się do niej co obok
Leży cicho jara fajka
Pogubiona w tanich bajkach
Wystukując dłonią rytm
Dziwnej prostej tej piosenki
Nie dowierza że to on
Jest na wyciągnięcie ręki
Rymu płynu pełna wanna
Zmyte zeszłej nocy ślady
Długa droga jest do domu
Poprzez pola autostrady
Czas wychodzić moja droga
Dopić wywietrzały browar
Włosy spiąć ściszyć ton
Pościelowej konwersacji
To co wczoraj było kiedyś
Czas chemicznej tolerancji
Na odchodne powiem tobie
Że nie wierzę że tu wrócisz
Afrykańskie dzieci płaczą
Bombardują znów niewinnych
Trzecie piwo już za nami
Kilka nowych myśli zwinnych
Nie jest źle czy warto było próbować
Jest słodycz w niej ubrana w gorzkie słowa
Ulice
Nie martw się ja wszystko widzę
Chciałbym boso iść przez Londynu ulice
Chciałbym dotknąć to czego nie mam w zasięgu rąk
Odczuć północy chłód naprawdę na to liczę
Przecież ja gdybym mógł wybrałbym inny świat
Miejsca w których śmierć to utonąć w błękicie
Bardzo chcę dryfując zobaczyć brzeg
Odkryć nieznany ląd
Proszę nakarm me źrenice
Tak wiele miejsc a w każdym z nim nie ma mnie
Chcę zobaczyć siebie tam
Czarno-białe sny to w moim świecie dzielnice
Ciągle straszą mnie te długie szare ulice
Czarodzieje
Chociaż mam taki stan przepełniony nieważkością
Widzę to jak ten świat wpada w dziurę z próżnością
Wyszedł plan który dał nam nieprawdziwy smak
Telefon bez kabla w mcdonaldzie diabła
Chociaż mam taki stan czuję się jak jakiś pan
Rozpieprzony na kanapie palę dżanks po dupie się drapię
I rozmyślam w mej pamięci czy do czegoś mam coś chęci
Ale w prostej kalkulacji wypadła myśl prosta
Nigdzie nie idę wolę tu zostać
Wolę tu być
Wolę tu być bo mam wszędzie blisko
Biorę co jest ale nie wszystko
Na pewno wiesz jak to się dzieje
Zielony zmierzch i czarodzieje
Chociaż mam taki stan na dwie części podzielony
Jedna myśli druga robi cały taki umęczony
Nie czekam w tym momencie na niewiadomo co
To jest białe to jest czarne tu zło a tam dobro
Chociaż sam w karty gram nie koniecznie wygrywając
To już wiem że ten stan nie wypieprzy mi jak zająć
Więc w relaksie upalony głowa boli od korony
Jestem teraz panem świata z plasteliny moja krata
Pixele
To co dla nas jest ważne może zniknąć po prostu
Nie palmy za sobą do siebie wiodących mostów
Pokazują nam nieprawdę, którą spinamy siebie
Wolę mówić do Ciebie
Wodząc palcem po niebie
Trochę nie miało tak być
Spójrz no tylko se w TV
Jak w nim pięknie mija czas
Utopijny cudny świat
Po co wiedzieć nam te bzdury
Jakie majtki masz w szufladzie
I dlaczego młody gówniarz
Kupił sobie złoty gadżet
I dlaczego gwiazda kina
Za pieniądze sie wypina
Wszyscy liczą grubą kasę
To jest wasze a to nasze
Na obrazie śmieszna wolność
Ale nam tego nie wolno
Rzeczywistość bywa inna
Bardziej chwiejna i niewinna
Trochę nie miało tak być
Człowiek się rozwija w tył
Patrząc na nowe historie
Szuka wrogów w świętej wojnie
Telewizja tobie powie
Co jest dobre, co mieć trzeba
Jakie kupić sobie szczęście
Chrześcijanie chcą do nieba
Konsumencie puść mi ręce
Bo ja nie chcę być jak ty
Ja tu widzę inne szczęście
W którym chowam wszystkie dni
Pragnę zwiedzić wszystkie kraje
Jednym słowem cały świat
Nie chcę więcej nie udaję
Mam dwadzieścia parę lat
Betonowy świat
Neonowy blask znów odkrywa nowy świat
Na zbiegu ulic śmierć i bilboardowa twarz
Znów zgubiłem się i nie wiem dokąd iść
Wrzask dobija mnie zabiera resztę sił
Ludzie jacyś dziwni w odbiciach brudnych szyb
Z prędkością moich myśli przemieszczają się
Gigantyczne monumenty i andergrandu dźwięki
Rozmarzeni emigranci szukający pustych miejsc!
miasto daje nam przyjemności tylko gram reszta to jest syf
chociaż pełno was ja tu żyję całkiem sam wśród tych smętnych dni
nikt tu nie ma szans na ulicach znowu ja molestuję noc
może pójdę spać może nie koniecznie ja wiadomo jak jest !!!!
W dużym mieście noc znów usypia tylko nas
Inni poszli walczyć z nią bo nie chcą już się bać
Znów zgubiłem się ale tym razem świadomie
Ja tu poczekam a ty przyjdź do mnie
Ludzie jacyś senni w powietrzu pachnie wszystkim
Zwolniły moje myśli na przystankach tak jest
Bloki zawadzają chmury auta pędzą przed siebie
Za szybki ten świat ale mamy blisko do siebie
Człowiekiem jestem
Pierwszy jestem wygrałem jestem szczery bo chciałem
Mądry jestem to dobrze jestem biedny co z tego
Często jestem gdziekolwiek jestem pieszym wędrowcem
Chory jestem mdleje jestem brudny szaleje
Twardy jestem jak beton
Jestem sprytnym atletą
Zły jestem wkurwiony jestem człowiekiem spokojnym
Człowiekiem jestem wiec jestem
Jestem człowiekiem jestem wiec
Jestem tym co wszystko by dał
Żeby nie był tylko chciał
Jeśli cos mi się stanie i przestanę oddychać
To kim wtedy będę jak będą mnie nazywać
Jak będą mówić mi?
Jestem uzależniony na wszystkie cztery strony
Na wszystkie cztery mańki jestem bandytą
Bijącym szklanki
Jestem masochistą pijanym traktorzystą
Jestem filozofem jestem wódką czystą
Jestem papierosem bo wódka lubi dym
Jestem sam nie wiem kim lub czym
Jestem piosenkarzem
Jestem czasem
Ja cię znam
W twoich ustach trucizna mnie zna
Jestem zamotany tobą kilka ładnych lat
Nie czaję polityki gubię się na co dzień
Owładnięty tobą ginę w samochodzie
W twoich oczach odbijam się ja
Przygarnięty mały chłopiec do przepaści znów wpadł
Bez ciebie nie odejdę dużo miejsca jest w piekle
Pofarbowane włosy sprzyjają mi
Ja cię znam dobrze cię znam!!!
W twoich myślach nietypowy jak na wiosnę lot
Za dużo w nich chaosu pochodzi z innych stron
Motyle gdzieś spieprzyły i nie pachnie mi nic
Wrócę kiedy będę zostaw uchylone drzwi
W twoje ręce przypadkowo powierzyłem swój los
Zadecyduj gdzie mam odejść kiedy spalisz mój dom
Kiedy stracę orientację spadnę w dół utonę
Przeraża mnie czasami twoja demoniczna moc
Światowa rewolucja
Światowa rewolucja do przodu świat zapieprza
Kartonowe drzewa podobno przyszłość lepsza
Komputery i rowery wibratory i motory
Plastikowe oczy świat wirtualnie chorych
Pompowane krowy na łąkach farbowanych
Wysuszone rzeki pełne zwierząt malowanych
Tabletki na życie i na życia brak
Mechaniczna zazdrość zardzewiały smak
Podtopione kontynenty na nich proste zakręty
Przeszczepiona twarz można tylko raz
Sylikonowa baba lekarzowi brawa
Babie tez pochwała bo się zdecydowała
Szklane kamienie betonowe lasy
Stań pod sklepem wypij wino powiedz takie czasy
Czy to koniec świata czy początek jutra
Facet kupi sobie strzelbę baba cztery futra
Banany są z piany zjadłbyś z drewna chipsów
Przecież teraz możesz kupić tania pościel z gipsu
W genetycznej zabawie w toksycznej kawie
Przecież napisane więc się nie otrujesz
Dziś spadł czarny śnieg i deszcz do nieba pada
Kochać to nie lubić nie wierzyć to zdradzać
Biało żółta wrona wije z drutu gniazdo nowe
Nieopodal gdzieś się śmieją reaktory atomowe
Kupię ci maszynkę do dzieci klonowania
Seksualne gry na pececie już od rana
Co tak pięknie gra to kapela elektryczna
Wciśnij tylko play disco funky czy etniczna
Jaki piękny świat piękny bo fikcyjny
Namalował dzisiaj Grzesiek
7 5 9 10 jego numer identyfikacyjny
Zapraszam do tańca
Zapraszam do tańca w rytmie tym
Zaraz zapalą światła puszczą dym
Kosmiczny trans niech odurzy was
Uniesie melodia a w ziemię wgniecie bas
Klaszczcie w ręce przed wami dj smutek
Poprawi wam stan zapodając nutę
W powietrzu śmierdzi potem wypełniona cała sala
Nikt nie stoi sztywno zróbcie kurwa hałas !!!
Dyskoteka rozpoczęta wszyscy łykają dropsy
Każda laska jest chętna by ją rwali fajni chłopcy
Ućpane dziewczęta błyszczą w środku sali
Kręcą dupeczkami bo tak im zagrali
Dj jeszcze bardziej podkręca hity lata
Najlepsze dupy dzisiaj to Kaśka i Agata
Znane są na disco bo lubią robić wszystko
Znane dosyć blisko.
Przecież nic złego nie dzieje się
Tylko taniec i wspólny śpiew
Tylko nocny spacer gdzieś
Tymczasowy nasz raj
Północ już nastała tłum stoi przy barze
Biały proszek się rozpuszcza w niejednym browarze
Najebana część sali zamula siedząc z boku
Dyskusja na temat wczorajszych „rozmów w toku”
Reszta towarzystwa po pięć dropsów na chęć życia
Zalane potem ciała od nadmiernego picia
Dealer trzaska biznes szatan świadomości
Jakaś laska przesadziła chce skakać z wysokości
Parno i ciasno
Bo basy pchają ludzi
Każdy tylko marzy by nigdy się nie budzić
Prosty chłopak
Mam na imię prosty chłopak
Słucham techno lubię boga
Śpiewam w chórze piszę wiersze
Mam szlachetne dobre serce
Nie popijam alkoholu
Nie popalam papierosków
Mówię biegle w trzech językach
Chińsku szwedzku i po włosku
Moi starzy to prawnicy
Maja chatę pod Warszawą
Matka polka ojciec z Grecji
A ja też skończyłem prawo
Mam na koncie sto tysięcy
Aby świat się stał piękniejszy
Modne ciuchy nowe Audi
I przyjaciół wielu mam
To kim jestem tylko ja dobrze wiem
Że do życia wystarcza mi tlen
Że toleruję jazz mam adhd
Z kolegami punkowcami piłem wino i krew
Mam na imię spoko koleś
Nie popełniam nigdy błędów
Mówiąc krótko jestem bogiem
Kreatorem nowych trendów
Chodzę często do teatru
Lubię filmy Tarantino
Gram na skrzypcach i na harfie
W filharmonii z mą dziewczyna
I przyjaciół wielu mam
Ja
Czy ty widzisz jak ja
Mam nieposkładany świat
trudno złożyć razem
historie nagłych zdarzeń
mam pewien plan
jak obrabować bank
pieniądze dają szczęście
ale konsumują serce
czy widzisz jaki jestem
gdy próbuję zlepić w całość
tak wiele myśli
schowanych w jedno ciało
ciało, ciało!!!!
hej, hej dziewczyny
tą pieśnią do was mówię
my chłopcy wciąż szukamy siebie
po to by zrozumieć
na czym świat ten stoi
po co w ludziach wojny
jak zniszczyć między nami złość
jak żyć i umrzeć spokojnym
Więc kiedy będziesz myślała o mnie źle
Pamiętaj lubię cię dobrze jest upijmy się zróbmy tak jak chcesz
Oh yeah
Czy ty widzisz jak ja
Mam problem ze swym byciem
Przez wypieszczone na ekranie życie
Przez nadmierną ilość informacji
Przez gadżety nowej generacji
Czy widzisz jak się staram
Utrzymać na powierzchni
Biegnę w tym wyścigu ale nie chcę być najlepszy
Dajcie tylko tyle bym nie sięgał po broń
A ty bądź tuż za mną!!! i mnie chroń!!!
Pieśń o zazdrości
Zazdroszczę wam wszystkim przemyślanych decyzji
Mnóstwa pieniędzy przyjemności z telewizji
Miłości zazdroszczę fajnego samochodu
Gustu w pewnych sprawach
Latem chłodnych lodów
Zazdroszczę mądrości dobrego charakteru
I dużej wytrwałości w zdobywaniu celów
Artystycznej duszy prawdomówności
Jednego przyjaciela lęku wysokości
Zazdrosna jest wiosna o lato
Kwiaty zazdroszczą drzewom
Ziemia spękana z zazdrości
Bo nad nią rozciąga się niebo
Ogień więc płonie z zazdrości
Słońca zazdrosne promienie
Woda ognia nie gości
A księżyc wciąż bije się z cieniem
A ty niedługo się dowiesz nieco więcej o mnie
Poznasz mnie lepiej kiedy pieprzę trzy po trzy
A kiedy mówię mądrze
Czego nie lubię a czym się zachwycam
Że hałas jest we mnie a wkurwia mnie cisza
Niedługo zobaczysz ile dla mnie znaczysz
Zazdroszczę wam wszystkim zdrowia szczęścia pomyślności
Odwagi w trudnych misjach ogólnej śmiałości
Zazdroszczę akceptacji ciała i rozumu
Wrodzonej normalności co wyróżnia z tłumu
Zazdroszczę wam okrutnie tez dobrego wykształcenia
Dobrze płatnej pracy pozytywnego myślenia
Zazdroszczę w sumie jeszcze braku zazdrości
Sztucznej wiary w Boga rozwoju możliwości
Dreszcze
Czasami tak bywa że między ramionami
Pojawia się ona po przekroczeniu granic
W zielonej sukience z butelką w prawej ręce
Podchodzi przyczajona by wypełnić mi ramiona
Czasami tez tak bywa że nikt z nas nie przegrywa
W erotycznym kompromisie rządza wiecznie żywa
I mija godzina z godziną druga trzyma
I w takich dwóch godzinach zamyka się ta chwila
Czy czujesz tę silę czy chcesz jej jeszcze
Leżysz obok więc ci dam te przyjemne dreszcze
Czy czujesz jak pulsuje atmosfera cała
Czy zgadzasz się by tą siłą połączyć nasze ciała
Czasami tez się staje że siebie nie poznaje
Niewolnik prostych potrzeb podniecenie rośnie
A ona w mych ramionach nikogo już nie woła
Widocznie się podoba
Czasami tez tak bywa że chwila trwa ta dłużej
Wcześniej wypełniona magią wielu wzruszeń
I patrzy w oczy jego on patrzy w oczy jej
Odpłynęli razem
Jak szybko lecą lata
Przede mną pusta ściana
Obok wymyślona ty
W moim domu zawsze
Samotność lubi ze mną pić
Po prawej paczka fajek
By łagodzić tą sprawę
Dymu pełen pokój
Zaczynamy więc zabawę…
Jeszcze chmura, która
Skupia moje stany
ja chce więcej widzieć
Obserwując gołe ściany
W rogu pierwsza gitara
Przy niej małoletnie wiersze
Obserwuję każdy kąt
Gdzie leżą wspomnienia
Cały karton pełen zdjęć
Nie do podrobienia
Wkręcam się okrutnie jak
Dziewczyny w odchudzanie
Na tym zdjęciu ja
I wspólne dojrzewanie
Blisko choć na końcu świata
jak szybko lecą lata
Jak szybko lecą lata!!!!
Opętaj mnie dziś w nocy
Moja wymyślona panno
Inni mieszkają z dala
Od mych otwartych ramion
Nikogo tutaj nie ma tylko
Ja i te dźwięki
Ty jedna tu zostałaś
Nie puszczasz mojej ręki
Uświadom mi raz jeszcze
Że nie będzie końca świata
Oducz mnie w oczy kłamać
Bo szubko lecą lata
Bo szybko lecą lata!!!
Kiedy słońce świeci
Kiedy słońce świeci wibrują starsze dzieci
Relaks przy narciarskich skokach
Obłęd przy filmach Hitchcocka
Dzieci wypełniają lokal
Pierwsza wpada beer gromada
Najsilniejsza siła stada
Alko drago mix techniczny dialog obraz pneumatyczny
W tej przestrzeni się nie mieści kilka kilo nowych części
Co się składa w liczbę stada
Go!!!! gdzie jest twój dom!!!????
Noc już puchnie nie pomieści starszych dzieci tylu części
Świt płazuje towarzystwo to na dzisiaj chyba wszystko
Koniec dancu dom nie blisko lecz daleko
Dzieci starsze ja powtórzę lub wypiszę wam na murze
Tyle ile waszych części zaciśnijcie mocniej pięści
Ten song
Ten song jest zupełnie o niczym
Napisany został dla nikogo
Dźwięki te powstały z niczego
Przyszły do mnie zasypaną drogą
Ta melodia nie jest zajebista
Tego tekstu nikt nigdy nie napisał
To co słyszysz na pewno nie istnieje
Cała ta pieśń to tylko martwa cisza
Ten rytm wystukały kamienie
Całą resztę wymyślił koniec świata
To co śpiewam sam w to nie wierzę
Na organach zagrał wujek szatan
Resztę dźwięków znalazłem w śmietniku
Mój głos to tylko sztuczne dźwięki
Tej pieśni nigdy tu nie było
Nie powstała z pod mojej ręki…
Ten song nie leci czasem w radio
Nigdy nie pozna życia w eterze
nie porywa do dzikiego tańca
nie otwiera drzwi nikomu szerzej
ta muzyka nie jest dynamiczna
nudzi się po paru krótkich dźwiękach
nie jest skoczna ani nawet śliczna
od jej mocy sufit nie pęka
ten song poraża wszystkie zmysły
strasznie męczy tandetą i kiczem
z mej gitary nie lecą aż iskry
beznadziejne pieśni tej oblicze
perkusista nie przychodzi na próby
wokalista znów zalicza zgona
reszta bandu jest tu przypadkowa
rym gdzieś uciekł rym mi skonał
Od wujka Darka
Wujek Darek przyniósł wino wiec napijmy się
Odgadnijmy co przyczyną a co skutkiem jest
Futurystyczny tekst to bierze mnie i jeszcze chce
Balony zapałki petardy i wiatr
Polna droga do boga to jakiś żart
Rymowana Anna przyczajona prawda
Cierniowa korona na tiszercie u każdego z nas
Wszystkie kobietki lubią minetki
Jedzą tabletki piją razem z nami wino
Wuj darek jest skutkiem a miłość jest przyczyna.
Wino Kadarka od wujka Darka listonosze przynieśli mi
Wino owocowe smaczne i zdrowe na żołądek i wątrobę
We włosach koleżanki kolorowe kwiatki
Rumieniec na policzku odwraca uwagę
w dłoniach z winem szklanka wiosenna kochanka
całusy jak miętusy orzeźwiają nas
lipiec składaki i oranżadka w proszku
Dawid wynalazca gang zielonych śliwek
nie ma wina nie ma fazy a wszystko jest prawdziwe
miedziaki za butelki niewygodne szelki
karabiny z lasu to wojna naszych czasów
wieczorne rozmowy z wakacyjną laską
radziecka gitara nie dawała nam zasnąć
blizny na kolanach śliny z nią wymiana
przestrzeń nie odkryta pierwsza metalowa płyta
to ten czas by nie raz raczej wielokrotnie
leżeć z nią w miejscu gdzie jest chłodniej
Autorem wszystkich tekstów jest Damian Lange
21.01 Gdańsk, Klub Medyk
29.01 Warszawa, Tabu Club
Debiutancką płytę zespołu transsexdisco - "ultrachemia" można nabyć na portalu Allegro bądź bezpośrednio u nas pisząc pod adres: transsexdisco@gmail.com
Cena albumu to 25 zł.
> Jak szybko lecą lata
> Prosty chłopak
> Jestem tu
> Pixele
> Myspace
> Nasza klasa
Serdecznie zapraszamy
do odwiedzenia forum poświęconego naszej twórczości.